12
mar
10

gupafka pijątkowa – z dedykacją

Przez długi okres czasu nie miałam ochoty zaglądać do tegoż bloga, ponieważ zakrzywienie rzeczywistości i czasu zupełnie na to nie pozwalało. Dzisiejszy dzień jest iskierką, która spowodowała, że się to wydarzy  na kilka sekund oczywiście…bom zmienna jak przeciętna baba.

Jak co dzień rano powstałam z martwych o wczesnej porze (dla niektórych w nocy) i udałam się radosnym krokiem do miejsca swego ulubionego co się pracą zowie. Napomknąć muszę, że w dość specyficznym miejscu pracować mi przyszło – niekiedy mam wrażenie, że gdy przekraczam próg tego miejsca, wchodzę do alternatywnego świata. I nie myślę tu wcale o satysfakcji jaką zajęcie się ceramiką przynosi, lecz o tym, że burza ludzkich umysłów ma ogromną moc sprawczą i wiele potrafi wykreować. Banalne stwierdzenie: nie ważne gdzie, ważne z kim,  nabiera tu pełni, blasku i pręży się niczym kocisko o lśniącej, czarnej sierści.

Nie zamierzam tu pod niebiosa wychwalać, jak to mi dobrze z mymi kompanami przy piecu do wypału, pragnę tylko zaznaczyć, że tworzymy dość frywolne towarzystwo, które po dzisiejszym dniu śmiało mogę określić jako Brać sarkastyczno-fekalną herbu Rableais’ego. Srogie żarty się nas trzymają. Obiecałam, że wspomnę dziś na temat, jak to pięknie można określić: gazów jelitowych

Pozwalam sobie na wykorzystanie istniejącej wiedzy na ten temat, gdyż pole to dość dobrze zostało zbadane. Ukochana przez wszystkich Wikipedia podaje jakże ścisłą definicję:

Gazy jelitowemieszanina gazów, głównie azotu, dwutlenku węgla, siarkowodoru, metanu, powstała w układzie trawiennym na skutek połykania powietrza[potrzebne źródło] oraz procesów fermentacyjnych bakterii symbiotycznych. Największe ilości gazów jelitowych gromadzą się w okrężnicy. Większość gazów jelitowych jest absorbowana do krwiobiegu. Pozostałe wydalane są przez odbyt (czynność ta nosi nazwę w języku łacińskim flatus)[1]. W niektórych schorzeniach, takich jak zespół rozrostu bakteryjnego lub zespół jelita drażliwego gazy jelitowe mogą być częściej produkowane i mieć bardziej drażniący zapach niż u osoby zdrowej. [http://pl.wikipedia.org/wiki/Gazy_jelitowe]

Motyw ten i literaturze nie obcy, przytoczę choćby wiersz Fredry:

O pierdzeniu

Poemat liryczny

Od prawieków w całym świecie,

Kogo kolka w boku gniecie,

Każdy sobie pierdzi chętnie,

Cicho, smutno lub namiętnie.

Stary, młody, mały, duży -

Wszystkim dym się z dupy kurzy,

Każdy chętnie portki pruje,

Bliźnim pod nos popierduje.

Pierdzą panny, dobrodzieje,

Księża, szlachta i złodzieje,

Nawet papież, chociaż miernie,

Też kadzidłem sobie pierdnie.

Pierdzą ludzie na siedząco,

Na stojąco i chodząco.

Pierdzą nawet przy kochaniu

By dać taktu, jak przy graniu.

Krasawice, w wieku kwiecie,

Pierdzą cicho jak na flecie.

A poważne w wieku damy

Wypierdują całe gamy.

I w teatrze, i w kościele,

W dnie powszednie i niedziele,

I filozof, i matołek -

Każdy pierdzi ciągle w stołek.

Jeden przebrał w jadle miarkę

I ma w dupie oliwiarkę.

Gdy chciał pierdnąć, na odmianę,

Obsrał okna, drzwi i ścianę.

Ten zaś smrodzi jak niecnota,

Jakby zjadł zdechłego kota.

A kiedy się czosnku naje,

To aż wiatrak w oknie staje.

A ten trzeci jest w humorze

Kiedy pierdnąć sobie może.

Więc natęża siłę całą

By popierdzieć chwilę małą.

Tam jąkała w kącie stoi.

Dupę ściska bo się boi.

Chciałby sobie puścić bąka,

Lecz w pierdzeniu też się jąka.

Jednym słowem – w całym świecie,

Kogo bździna w dupie gniecie -

Wszyscy niech se pierdzą chętnie:

Cicho, smutno lub namiętnie.

A i przypomnieć warto o tym, że znany powszechnie malarz Salvador Dali rozpisał się na ten temat dość obszernie w swym Dzienniku Geniusza. Otóż Dali podjął próbę usystematyzowania kwestii dotyczących pierdnięć. Część poświęconą tymże, nazwał: Sztuka pierdzenia, czyli Podręcznik Posępnego Kanoniera. Odnajdziemy tam zarówno obszerne definicje, jak i klasyfikacje. Tam też wszystkich pragnących zgłębić zagadnienie odsyłam. Zacytować pozwolę sobie tylko jedno zdanie: Nie ten zna się na pierdzeniu, co sądzi, iż jest ono tak bardzo haniebnem i przyczyną tyluż nieprzyzwoitości.

Na koniec, jak przystało na członkinię towarzystwa fekalnego, pozwolę sobie przytoczyć żart nie swojego autorstwa:

Dwie muchy latają nad wielkim gównem i nagle jednej z nich zdarzyło się puścić siarczystego bąka, na co ta druga mówi: no wiesz, nie przy jedzeniu!!!!

A gdzież konkluzja się kryje, bo przecież nie o ANALizę dogłębną historii pierdnięcia w literaturze, sztuce i życiu tu idzie? Cóż, najprościej chyba będzie, jeśli powiem, że nadal uważam, że żyć trzeba pół-żartem pół-serio, a  jeśli kiedyś przyjdzie mi ochota na całkiem-serio i bez-żartem to znaczyć będzie, że postradałam rozum do cna, albo, że się zużył i nie da się go w żaden magiczny sposób odratować. W tej chwili tylko zachowanie dystansu do otaczającej i przygniatającej realności może mnie uratować. Zatem koko dżambo (czy jak to tam było) i do przodu, z uśmiechem na twarzy.

Ave ekipo!!! See you@work


2 Odpowiedzi do “gupafka pijątkowa – z dedykacją”


  1. 2 wichoor
    Luty 26, 2011 o 11:43 am

    Brakuje czasów, kiedy to podłe ganiały głowe moją.
    Pozdrowienia jak najbardziej serdeczne i przepełnione łezką przepozytywnej refleksji:)
    Wiosne trza by było przywitać jeszcze lepiej w tym roku!!


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


KALENDARIUM NADCHODZĄCEGO PANDEMONIUM

Marzec 2010
P W Ś C P S N
« wrz    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  

COPYRIGHT

Wszystkie teksty zawarte na stronie są własnością autorki - powielanie, wykorzystywanie na różne sposoby i pożyczanie bez zgody - jest nie do pomyślenia...

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.